W tym roku miesiąc muharram i święto Aszury jest znacznie krwawże niż w ubiegłych latach. Najważniejsze święto szyitów zostało przelane krwią nie tyle, co w demonstracjach na terenie Iranu, ale i w zamachu w pakistańskim Karaczi, gdzie śmierć poniosło ok. 30 ludzi, a ok. 60 osób zostało rannych. Aszura to święto upamiętniające męczeńską śmierć Al-Husajna wnuka Mahometa i syna protoplasty szyizmu imama Alego.Od czasów prezydenckich wyborów z czerwca br, które zakończyły się porażką liberalnego kandydata Mir'a-Hossein'a Mousawi, Iran stał się wewnętrzną areną buntu i chaosu. Irańska opozycja ponownie wyszła na ulicę, by demonstrować swój sprzeciw wobec panującego rządu, czego pokłosiem były liczne starcia z policją i paramilitarnymi oddziałami Basidż. Ulice Teheranu zostały sparaliżowane, płoną policyjne samochody i motocykle, są ranni, są zabici. Do starć doszło również poza stolicą w mieście Isfahan i Nadżafabad. Reżim w depresji uruchomił aparat terroru, którego taktyką jest zastraszanie działaczy politycznych, poprzez liczne aresztowania, czy zabijanie ich bliskich. Wobec demonstrujących dysydentów stosowane są brutalne represje. Wczorajszej nocy aresztowano wielu wpływowych polityków, dziennikarzy, wykładowców wyższych uczelni oraz bliskich współpracowników Mousawiego i Chatamiego. Aresztowano także Ebrahima Yazdiego, przewodniczącego Ruchu Wolności Iranu oraz zamknięto ogólnokrajową gazetę Eetemad. W samym Isfahanie do aresztu trafiło ok. 400 osób, zaś w Teheranie liczba ta przekracza tysiąc! W Nadżafabadzie z kolei ogłoszono godzinę policyjną, co było wynikiem masowej demonstracji opozycji. Wiadomo też, że zabito siostrzeńca Mir'a-Hossein'a Mousawiego, a jego ciało zniknęło z kostnicy największego szpitalu w stolicy. Opozycja twierdzi, że władza w ten sposób chce uniknąć przekształcenia się pogrzebu w polityczną demonstracje, zaś nazwisko 35-letniego Sejada Rezy Mousawiego stałoby się wtedy symbolem oporu przeciwko władzy, a on sam męczennikiem. Starcia w Iranie trwają nadal, a liczba poszkodowanych stale rośnie. W przybliżeniu mówi się ok. 15 ofiarach śmiertelnych, lecz co do dokładnej liczby nie można mieć pewności, z powodu ograniczenia dostępu zagranicznej korespondencji i prasy.
Sytuacja wewnętrzna w Iranie jest bardzo skomplikowana, a skala frustracji społeczeństwa sprzeciwiającego się rządom Ahmadinedżada i brodatym konserwatystom sięgnęła zenitu. W kraju panuje ok. 30% bezrobocie (po części jest to wynikiem nałożenia na kraj zachodnich sankcji). Wielu ludzi chce opuścić granice państwa, nie widząc perspektyw rozwoju. Z biegiem czasu rzeczywistość uległa zmianie. Nakręcony przez władze porewolucyjny baby boom lat 80', zderzył się dwie dekady później z nieefektywną gospodarką i międzynarodową izolacją, która w znacznym stopniu odstraszyła zagranicznych inwestorów. O Iranie zaczyna się mówić coraz głośniej, początkowo głównie w gestii programu nuklearnego, a teraz i o wewnętrznym motłochu.


4 komentarze:
Opór Irańczyków napawa ogromnym optymizmem. Jasno pokazuje to, że Irańczycy mówią dość radykalizmowi. Podkreślają, że są społecznością arabską, maja własną hierarchię wartości, jakże inną od europejskiej, ale równocześnie nie chcą być postrzegani w świecie jako społeczeństwo drugiej kategorii. Dostrzegają, że świat jest "globalną wioską" i chcą być jej częścią. W perspektywie światowego pokoju i dialogu międzykulturowego to bardzo ważne, by ludzie pokroju Ahmadineżada, nie mieli poparcia w społeczeństwie.
W tej chwili życie Irańczyków jest bardzo trudne. Każdy naród, który przeszedł drogę rewolucji, pokojowej czy też zbrojnej, zna ten ból. Na ulicach królują służby bezpieczeństwa. W domach panuje strach.
Zaraz po wyborach wydawało mi się, że opór w Iranie jest tylko iskierką nadziei na przyszłość. Głosem sprzeciwu wysłanym w świat. Spodziewałem się, że sytuacja szybko zostanie opanowana przez władzę. Wygląda jednak na to, że nie udało się zdławić w ludziach potrzeby "normalności". Bo moim zdaniem o to tam się walczy. O możliwość normalnego, godnego życia. Jak w wielu wypadkach głównym czynnikiem, który wyzwolił w ludziach siłę, była sytuacja ekonomiczna. Chyba prezydent nie docenił problemu jakim może być bezrobocie ; ) Szkoda tylko, że jest to taki region, w którym każda pomoc z zewnątrz dla protestujących uznana może być za akt agresji. Przez to pozostaje nam być jedynie obserwatorami i okazywać poparcie, które w gruncie rzeczy w żaden sposób nie pomoże protestującym : /
społeczność perska * (nie arabska)
Póki co, władza trzyma na pulsie.
Nie pamiętam już kto, ale bodaj Mehdi Karubi wspominał o tym, iż rząd Ahmadinedżada nie wytrzyma swojej 4-letniej kadencji.
Dnia wczorajszego i Mousawi i Karubi opóścili Teheran - podobno ze względów bezpieczeństwa. Ich działania potępił prezydent, jak i Chamanei, który uważa ich za "wrogów Boga" - zatem wg prawa koranicznego powinni być skazani na śmierć.
Sytuacja się zazębia, bezdyskusyjnie.
"społeczność perska * (nie arabska)"
Wybacz przejęzyczenie. Chodziło mi rzecz jasna o społeczność muzułmańską : )
Film, którym są samochody do taranowania ludzi przeraża... Przypomina się plac Tiananmen i przemilczana historia przemocy, na którą świat przymknął oko...
Prześlij komentarz