wolny Naród musi być !

Mówiąc lapidarnie, 123 lata niepodległości, kulawa historia. Trudno mówić o podziale na części, kiedy naszego państwa w ogóle nie było na mapie Europy. Polska borykała się już z dużymi problemami w pierwszej połowie XVIII wieku, a więc zza czasów saskich, gdzie w skutek kryzysu politycznego władza królewska była bardzo osłabiona. Krajem rządzili magnaci, którzy uzależnili od siebie szlachtę, posiadającą formalnie takie same prawa polityczne. Następnie w drugiej połowie XVIII wieku nastąpiła seria rozbiorów, począwszy od pierwszego z 1772 roku i drugiego z 1793, kończąc na trzecim z 1795 roku właśnie. Naród nie mógł się pogodzić z całkowitą utratą swoich ziem, które to jeszcze zza XVI wieku sięgały od Bałtyku, aż po Morze Czarne. Taki układ powodował bunt, a zarazem myśl powstańczą (...)

11 listopada 1918 roku Naród stał się wolny po 123 latach.


Na dokładkę Lao Che/Koniec


3 komentarze:

Paweł Brzeziński pisze...

Naród przede wszystkim nie mógł się pogodzić z próbami wyplenienia polskości. Ciężko wyobrazić dziś sobie jaką hańbą dla ówczesnych patriotów musiał być fakt, że Polski nie ma...

Co do polskich ziem od Bałtyku po Morze Czarne, to uważam, że nie wszystkie one były "polskie". Jako "wyznawca pokoju" widzę tam wiele ziem podbitych, których zdobycie chluby mi jako Polakowi nie przynosi. Ale takie to były czasy, i aż dziw bierze, że nam przyszło żyć w epoce "postpodbojowej". W każdym bądź razie na pewno wdzięczny jestem historii za jedno i drugie: wolną ojczyznę i stałe granice ; )

luccas pisze...

Z przymrużeniem oka można nazwać te czasy za podbojowe,co prawda nasz teren się powiększał. Zwróć uwagę, że nasz kraj rozciągał się głównie na południe i częściowo wschód, a mógł na zachód i przez morze. Jednak to Szwedzi do nas częściej wpadali z północy, niźli my do nich. Zresztą ze Szwecją w tych czasach znakomicie się rozprawił Jan Karol Chodkiewicz, swoje zwycięstwa odnosił także Zygmunt III Waza, ale to w zupełności inna historia.
Na południu, w wyniku wkroczenia do Mołdawii z czterokrotnie mniejszą armią odniósł zwycięstwo Zamoyski (Cecora). Na wschodzie z kolei szalał Żółkiewski (Kłuszyn). Takie akcje przynoszą mi chlubę. Jedną wspólną cechą czasów ówczesnych, była znakomita taktyka, taktyka, która 8 tysiącami wojska, potrafiła wygrać z 40 tysięczną armią - niebywałe.
Nie mówiąc o Sobieskim i innych.

Łukasz pisze...

No cóż, może nasz naród nie ma zbyt chlubnej historii, jednak to historia ukazuje, że Ci ludzie, którzy walczyli za naszą ojczyznę mieli w tym cel. Cieszy mnie fakt, że była wtedy nieco odmienna kultura i myślenie niż obecnie. Tym wszystkim, którzy po 123 latach przywrócili nasz kraj na mapy należy się ogromny szacunek, i pamięć o nich. Najbardziej myślę boli fakt, że utraciliśmy ziemie takie jak Wilno, czy Lwów bo zapewne dziś stanowiły by kolejny piękny kanon polskiej kultury.